Dnia 16 sierpnia 2026 r. zmarł w Warszawie Kazimierz Sierakowski
Pogrzeb odbędzie się 31 sierpnia br. o godz. 11.30
na Cmentarzu Komunalnym Północnym w Warszawie – Sala B.
Kazimierz Wojciech Sierakowski urodził się 9. października 1946 r.
w leśnictwie Koli (obecnie Lisie Jamy),w samym centrum Borów Tucholskich. Przyszedł na świat w rodzinie o bogatych tradycjach leśnych. Już w piątej klasie podstawówki, jako dwunastoletni chłopak, włócząc się po jakże urokliwym i bardzo urozmaiconym krajobrazowo Pojezierzu Brodnickim, wyposażony w jednooką lornetkę znalezioną w lesie i aparat fotograficzny marki „Druh”, kupiony do spółki
z kolegą za uzbierane ze sprzedaży butelek pieniądze, rozpoczął gromadzić dane dotyczące awifauny tego rejonu i prowadził dokumentację fotograficzną życia codziennego, wywołując setki stykówek o formacie 6×6 cm. Podczas nauki
w Technikum Leśnym w Rzepinie zainteresował się ornitologią. W dowód uznania
za działalność przyrodniczą w 1965 r. został przyjęty w poczet członków Sekcji Ornitologicznej Polskiego Towarzystwa Zoologicznego oddział w Poznaniu.
Po maturze w we wrześniu 1966 r. rozpoczął pracę w tworzącej się Pracowni Ekosystemów Leśnych Zakładu Ekologii PAN. Od 1972 r. rozpoczął studia
na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi, kierunek Biologia, na UMCS w Lublinie. Nie zaniedbywał również swojej pasji fotograficznej, co spowodowało, że w 1978 r. przyjęto go w poczet członków Warszawskiego Towarzystwa Fotograficznego (WTF). Fotografia, podobnie jak pisanie (głównie do szuflady) stanowią oddzielne karty jego życiorysu, perfekcyjnie zapisane. To jego hobby. W latach 1987 – 1996 brał udział
w czterech wyprawach do Antarktyki, organizowanych początkowo przez Zakład Badań Polarnych IE PAN, później przez samodzielny Zakład Biologii Antarktyki PAN. Uczestniczył w ekspedycjach o numerach: XII, XIV, XVI i XIX. W Antarktyce spędził aż cztery długie, ciemne i mroźne zimy polarne oraz pięć sezonów letnich, łącznie około dwa tysiące dni, co dotąd pozostaje polskim rekordem. Jako ornitolog
i przyrodnik badał tam życie ptaków i fok, a jako fotografik nie rozstawał się
z aparatami. Fotografował w najtrudniejszych na świecie warunkach, przy każdej pogodzie. Udało mu się zarejestrować na 20 tys. klatek czarno-białych i 5 tys. klatek kolorowych slajdów portret przyrody, jeszcze nie skażony działalnością człowieka.
I tak będąc leśnikiem, został polarnikiem. Od marca 2003 r. na emeryturze, niejako wymuszonej likwidacją Instytutu Ekologii PAN.