Relacja z 1 kwietnia była żartem w ramach Prima Aprilis, na który złożyło się kilka nieprawdziwych informacji:
- W nocy 1 kwietnia 2026 r. nie wystąpił śnieżny atak zimy w rejonie Muzeum Badań Polarnych w Puławach.
- Biały miś nie wszedł w szkodę – Muzeum Badań Polarnych w Puławach nie posiada żywego osobnika niedźwiedzia polarnego – największego lądowego drapieżnika na świecie (samce osiągają masę 300-800 kg).
- Niedźwiedzie polarne, w odróżnieniu od innych gatunków niedźwiedzi, nie zapadają w sen zimowy. Zima, gdy zamarza Ocean Arktyczny, to dla nich okres wzmożonej aktywności łowieckiej i szansa na zdobycie wysokoenergetycznego pokarmu (głównie fok). Wyjątek stanowią ciężarne samice, które pod koniec jesieni wygrzebują sobie w śniegu lub gruncie legowiska, w których rodzą młode i karmią je mlekiem, korzystając z zapasów tłuszczu nagromadzonych latem. Przy czym, mimo zwolnienia metabolizmu (ciężarna nie je i nie pije), nie jest to klasyczny sen zimowy.
- Rzekome szkody wyrządzone przez niedźwiedzia polarnego, przedstawione w ramach żartu primaaprilisowego, nie spełniają kryteriów wymienionych w art. 126 ust. 1 pkt. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz.U.2026 poz.13 t.j.), w związku z czym Muzeum Badań Polarnych w Puławach nie mogłoby ubiegać się o odszkodowanie od Skarbu Państwa.
Prawdziwego sprawcę całego zamieszania prezentują załączone fotografie. Okazał się nim pracownik Muzeum Badań Polarnych dr Andrzej P.



